Stowarzyszenie Entuzjastów Lotnictwa
Grupa Archeo Łask

III Rajd Świętojański - Lotnicze Historie

2 lipca 2016 r. o godzinie 15.00 z Gospodarstwa Agroturystycznego „Dolina Koni” w Dłutówku wystartował III Rajd Świętojański – Lotnicze Historie. Rajd zorganizował Dłutowski Klub Motorowy, patronat i wsparcie – Gmina Dłutów, Gmina Drużbice, Lokalna Grupa Działania „Dolina rzeki Grabi” oraz Polski Związek Motorowy. Trasa rajdu biegła śladem walk III Plutonu 212. Eskadry Bombowej, liczyła około 55 km.

Przypomnijmy, że 4 września 1939 r. III Plutonu 212. Eskadry Bombowej pod dowództwem porucznika obserwatora Kazimierza Żukowskiego wystartował na samolotach PZL P-37 B „Łoś” z lotniska Kuciny koło Aleksandrowa Łódzkiego z zadaniem bombardowania niemieckich jednostek pancernych w rejonie Wielunia i Częstochowy. Nad miejscowością Ślądkowice koło Dłutowa „Łos-ie” zostały zaatakowane przez myśliwce wroga i zestrzelone.

Samolot ppor. obs. Mieczysława Bykowskiego z numerem bocznym 72.91 upadł na łąkach w rejonie wsi Patok (około 8 km od wsi Ślądkowice), koło Drużbic i wpadł do urobiska po torfie. Samolot płonął. Z załogi uratował życie tylko jeden lotnik (kpr. pil. Kazimierz Kaczmarek), który wyskoczył na spadochronie (rannego zabrało wojsko polskie). Pozostali trzej zginęli na miejscu wypadku. Zostali pochowani na cmentarzu w Drużbicach. Pełny skład załogi: ppor. obs. Mieczysław Bykowski, kpr. pil. Kazimierz Kaczmarek, kpr. strzelcy Marian Gargol i Lucjan Zimmerman.

Samolot por. obs. Kazimierza Żukowskiego z numerem bocznym 72.43 został zestrzelony nad wsią Ślądkowice i upadł na pole Stefana Dychto. Cała załoga zginęła. Pełny skład załogi: por. obs. Kazimierz Żukowski, sierż. pil. Józef Siwik, kpr. strz. rtg. Władysław Kramarczyk i kpr. strz. rtg. Aleksander Stepnowski. Wszyscy pochowani na cmentarzu w Dłutowie.

Samolot ppor. obs. Kazimierza Dzika z numerem bocznym 72.16 zestrzelony w walce powietrznej wylądował w rejonie wsi Dłutówek (na terenie młodego lasu w odległości około 6 km od wsi Ślądkowice). Z płonącego samolotu przed lądowaniem wyskoczyło dwóch członków załogi. Mimo, iż byli ostrzeliwani przez Niemców uratowali się (kpr. strz. Aleksander Danielak i Konstanty Gołębiowski). 2 pozostałych członków załogi również uratowało się, jakkolwiek byli poparzeni.

Ppor. obs. Kazimierz Dzik – samodzielnie a ppor. pil. Feliks Mazak przy pomocy chłopców Piotra Olkusza i Edwarda Szymaka oraz obserwatora – wydostali się z płonącego samolotu. Pilot w wyniku uderzenia znalazł się w pozycji „głową w dół”, ze złamaną ręką, z kośćmi udowymi wybitymi ze stawów, przypięty pasami do płonącego samolotu. Kiedy już żegnał się z życiem – nadeszła niespodziewana pomoc w osobie chłopców, którzy w tym czasie pracowali na pobliskim polu.

Piotrek Olkusz i Edward Szymak pobiegli za spadającym samolotem. Piotrek podczołgał się do kabiny. „Uciekaj stąd chłopcze!” – krzyknął słabym głosem pilot – „tu zaraz wszystko wybuchnie”. „Eee tam” – odpowiedział flegmatycznie i wydobytym z kieszeni nożem rozciął pasy. Nadbiegli inni ludzie, sprowadzono bryczkę, umieszczono na niej lotników. Ranni, poparzeni, ale żywi zostali odwiezieni do szpitala wojskowego w Pabianicach i razem z nim i cofającym się na wschód frontem dotarli 11 do Wilna. Tam pilot – kiedy tylko stan jego zdrowia pozwalał na opuszczenie szpitala – został zabrany przez rodziców kolegi.

Pod zmienionym nazwiskiem (Jan Żarnowski) i dzięki pomocy różnych osób, zmieniając adresy, zdołał uniknąć aresztowania i wywiezienia do obozu (dowódca załogi zginął w Katyniu). W Wilnie poznał także swoją przyszłą żonę. Pełny skład załogi: ppor. obs. Kazimierz Dzik, ppor. pil. Feliks Mazak, kpr. strz. Aleksander Danielak i kpr. strz. Konstanty Gołębiowski. Peter Olkusz, bo tak po wojnie nazywał się człowiek, który uratował pilota – miał 97 lat i mieszkał w Kanadzie, zmarł w 2010 r. Władze Gminy Dłutów wystąpiły o nadanie mu medalu Pro Memoria.

Po starcie motocykliści udali się do Drużbic, gdzie na cmentarzu złożone zostały kwiaty i zapalone znicze na grobie lotników „Łosia” z numerem bocznym 72.91.  Następnie wszyscy udali się do wsi Patok, na miejsce upadku samolotu. Tam od 2007 r. znajduje się krzyż i pamiątkowy obelisk.

Kolejnym miejscem gdzie dotarli uczestnicy rajdu był cmentarz w Dłutowie, gdzie na mogile lotników „Łosia” z numerem bocznym 72.43 również zostały złożone kwiaty i zapalone znicze. Następnie motocykliści dotarli do Ślądkowic i mogli zobaczyć miejsce upadku tego samolotu.

Ostatnim i chyba najciekawszym punktem był tzw. „Łoś” z dłutowskiego lasu, czyli miejsce awaryjnego lądowania zestrzelonego w walce powietrznej „Łosia” z numerem bocznym 72.16 w lesie koło leśniczówki Dłutówek. Tutaj od 2009 r. znajduje się obelisk i makieta samolotu bombowego PZL P-37 B „Łoś”.

Rajd zakończył się w miejscu startu, czyli w Gospodarstwie Agroturystycznym „Dolina Koni” w Dłutówku. Po kolacji z ogniskiem zostały rozdane nagrody dla najlepszych m. in. w teście wiedzy o III Plutonie 212. Eskadry Bombowej. Poza tym każdy z uczestników otrzymał upominek – pamiątkowy kubek. Na trasie rajdu lotnicze historie opowiadał p. Andrzej Oset członek naszego stowarzyszenia, zaś zdjęcia zamieszczone w relacji wykonali p. Robert Grzywacz, Dłutowski Klub Motorowy i p. Andrzej Oset. Było naprawdę super!