Stowarzyszenie Entuzjastów Lotnictwa
Grupa Archeo Łask

UWAGA. Relacja będzie zawierała LOKOWANIE PRODUKTU. ;-)

Czyż pod koniec drugiego dnia świąt nie nachodzi Państwa refleksja typu ŚWIĘTA, ŚWIĘTA I PO ŚWIĘTACH.

W sobotni wieczór wielu z grona wycieczkowiczów naszła refleksja WYCIECZKA, WYCIECZKA I PO WYCIECZCE.

Ale po kolei. W piątek 10.06. punktualnie o 6:30 spod Klubu Garnizonowego w Łasku w swoją kolejną wycieczkę wyruszyła Grupa ARCHEO Łask. Na początku musimy podziękować Komendantowi Miejskiemu Państwowej Straży Pożarnej za udostępnienie nam autobusu. Wszak Grupa ARCHEO ma w zbiorach trochę samolotów ale jak na razie autobusu się nie dorobiliśmy. 

Niemniej jednak Piotr powiedział że coś da się zrobić. Jednak konkretów do którego samolotu wstawi fotele turystyczne nie chciał zdradzić. I tak ze śpiewem na ustach ruszyliśmy w kierunku pierwszego punktu programu – MIELEC.

Organizator przygotował zwiedzanie kolekcji samolotów na terenie zakładu PZL-Mielec, ale w trakcie korespondencji z przedstawicielem zakładu padło zdanie, że może uda się zobaczyć halę ostatecznego montażu. Więc wszyscy z taką nadzieją wchodzili przez portiernię główną. I nie będziemy dłużej trzymali czytelników w niepewności. Zobaczyliśmy. I to nie tylko halę montażu ostatecznego ale chyba praktycznie zobaczyliśmy cały cykl produkcji. Od cięcia blach poprzez precyzyjne kolejne prace nad tymi elementami aż do dużej hali w której dokonywano tego końcowego montażu.

I znów przytoczymy Piotra – GDYBYM JA MIAŁ TAKI HANGAR TO BYM POKAZAŁ CO POTRAFIĘ… No i na koniec wisienka na torcie. PZL 37 ŁOŚ. Podkreślmy tu nazwisko Pana Tadeusza Skubisza – pomysłodawcy stałej ekspozycji samolotów w PZL Mielec czyli by można rzec BLIŹNIACZEJ KOLEKCJI ARCHEO. Z kronikarskiego obowiązku napiszemy, że na terenie zakładu mogliśmy zobaczyć An-a 2, Lima, Dromadera Mini, M-15 Belphegor, Iskrę i Irydę. Oczywiście wszystkie wyprodukowane w Mielcu.

Wycieczka po zakładzie pozostanie nam na długo w pamięci, a niektórzy (jak mówili), już zostali spełnieni i mogą wracać. W  tym miejscu podziękujmy Pani Małgorzacie SUM, z którą trwała korespondencja przygotowująca nasz pobyt i dzięki zaangażowaniu której mogliśmy to wszystko zobaczyć. Na koniec otrzymaliśmy miłe podarunki. Jeszcze raz dziękujemy.


 

I znów autobus i kierunek SANDOMIERZ. Tam po ulokowaniu się w Bursie szkolnej i smacznym obiedzie realizowaliśmy dalszy plan wycieczki – zwiedzanie Sandomierza. Żeby w krótkim czasie więcej zobaczyć postanowiliśmy skorzystać z oferty licencjonowanych przewodników. I znów się nie pomyliliśmy. Pan Tomasz oprowadzając nas ulicami, alejami i podziemiami Sandomierza w pigułce opowiedział nam wszystko co powinniśmy zapamiętać z tej krótkiej wędrówki. Natomiast widok z tarasu Bramy Opatowskiej pokazał w pełni piękno tego uroczego miasta. Nie było fontanny żeby wrzucić pieniążek ale wszyscy zgodnie deklarowali że na pewno tu wrócą.


Dzień zakończyliśmy ze śpiewem na ustach. Tym razem zabrzmiało „Płonie ognisko…” gdyż goszcząca nas Bursa szkolna przygotowała nam ognisko. Kiełbaski, kaszanki, karczek i … Nie, tego nie przygotowali ale wszak Polak potrafi. Tak doczekaliśmy do pieśni „Ogniska już dogasa żar…”. I znów dokonamy lokowania produktu – jeśli macie w planach zwiedzanie Sandomierza polecamy nocleg w Bursie i życzymy wam, żeby o historii miasta opowiadał wam Pan Tomasz.

W sobotę rano pobudka, śniadanko i do autobusu gdyż Skarżysko Kamienna nie będzie długo czekało. A tam… Muzeum Orła Białego. Co tu długo się rozpisywać. Miejsce urocze, bardzo dużo eksponatów z naszej historii w tym okręt ORP Odważny. I co najważniejsze – bardzo ciekawa i profesjonalna opieka przewodnika. Nie boimy się lokować kolejnego produktu. Muzeum Orła Białego w Skarżysku Kamiennej jest godne polecenia przy planowaniu wędrówek po ziemi kieleckiej. A co w tzw. międzyczasie załatwiał Piotr? A może by tak jakiś samolot …Przyszłość pokaże.

Wsiadając do autobusu wszyscy byli ciekawi, co też przyniesie kolejny punkt programu? Lakonicznie było podane że będzie to Zabytkowy Zakład Hutniczy w Maleńcu. Wszyscy słyszeliśmy o Hucie Lenina ale Huta Maleniec??? Może nie do końca huta ale miejsce zacne i na pewno warte polecenia. Była już godzina czternasta więc skorzystaliśmy z oferty Dyrektora – Pana Macieja i zwiedzanie Zakładu rozpoczęliśmy od … grilla. Pożywieni mogliśmy zmierzyć się z kołami zamachowymi, wielotonowymi prasami, młotami czy napędem transmisyjnym pasami o szerokości 20 cm. A przy tym mały staw i „firmowe” wędki. A jedyna złowiona ryba, a raczej rybka zgodnie z rzemiosłem sportu wędkarskiego została zważona, sfotografowana i wypuszczona na wolność. Niestety nie była to złota rybka. Dodatkową atrakcją było konkursowe wbijanie gwoździ. Ponieważ wszystkim udało się wbić gwoździe, jednym szybciej i bardziej proste, innym wolniej dlatego trudno było wskazać zwycięzcę. Ważna była atmosfera zabawy i jak mówią młodzi – był FUN. Maleniec możemy również polecić wszystkim którzy chcą fajnie spędzić czas.

Na koniec organizator przygotował pamiątkowe pocztówki z samolotami produkowanymi w Mielcu z okolicznościową pieczątką. Aż strach pomyśleć ile za trzysta lat będzie warta taka pocztówka bo przecież stemplowanych było tylko ponad dwadzieścia sztuk. I znów możemy powiedzieć – kto był to ma, kto nie był niech żałuje.

 

Pozostał ostatni odcinek naszej wędrówki. Około 19-tej szczęśliwie zostaliśmy dowiezieni do Łasku przez naszego kierowcę Pana Janusza. Z uśmiechem na ustach żegnaliśmy się i już planowaliśmy gdzie jedziemy „następną razą”. Ale inaczej niż w filmie VABANK u nas BĘDZIE NASTĘPNA RAZA. I na pewno z biurem podróży ARCHEO TRAVEL. I to było ostatnie lokowanie produktu.

A wracając do początku relacji niestety przyznajemy, że WYCIECZKA, WYCIECZKA I PO WYCIECZCE.

PO wycieczce i PRZED wycieczką. I tej wersji się trzymamy.

Z pieniędzy składkowych przeznaczonych na wycieczkę została pewna kwota. Decyzją uczestników wycieczki pieniądze te przeznaczamy na Grupę ARCHEO Łask z przeznaczeniem na renowację samolotów.

RELACJA ZAWIERAŁA LOKOWANIE PRODUKTU ;-)